bezpieczeństwo w Wenezueli

Co się dzieje w Wenezueli?

Na to pytanie odpowiadać musiałem w ostatnich dniach tak wiele razy, że w końcu postanowiłem się wybudzić z blogowego letargu i napisać kilka słów o tym co dzieje się ostatnio w Wenezueli. A dzieje się dużo.

Wygląda na to, że czara goryczy się przelała. Że Wenezuelczycy, a przynajmniej spora ich część, ma już naprawdę dosyć Boliwariańskiej Rewolucji i wszystkiego co ona ze sobą niesie. Czyli mega-inflacji, wciąż rosnącej przestępczości, korupcji na każdym kroku, cenzury w mediach i coraz większych kłopotów z zaopatrzeniem. Sam się łapię na tym, że w ostatnich miesiącach coraz więcej czasu spędzam w kolejkach i jeżdżąc od sklepu do sklepu, czy od apteki do apteki, w poszukiwaniu deficytowych towarów (mleko, cukier, drób, mąka, papier toaletowy, czy ostatnio nawet szampon), bądź lekarstw dla dziecka.

Do tego, od pięciu tygodni, musze dzielić samochód z żoną, bo jej jest unieruchomiony. Popsuła się mała część, teoretycznie wymienić można ją na poczekaniu, problem w tym że w Wenezueli jest ona nie do dostania. Zacząłem ją już sprowadzać z sąsiedniej Kolumbii, ale w ostatnich dniach przejścia graniczne z tym krajem zostały zamknięte i nie wiadomo kiedy dojdzie.

Nie dziwię się więc, że Wenezuelczycy mają dosyć. Zwłaszcza, że my z żoną zarabiamy razem kilkunastokrotność minimalnej pensji, a i tak nie jest nam lekko. Nie chcę sobie nawet wyobrażać jak żyją ci co muszą wyżywić rodzinę na zarobkach minimalnych.

Ludzie wyszli więc na ulicę. Wychodzą w sumie od początku lutego. Najpierw na prowincji, teraz także w Caracas. Manifestacje są codziennie, a każdej nocy dochodzi do konfrontacji. Tych co wychodzą na ulice wyrażać swe niezadowolenie z sytuacji w kraju gonią zarówno mundurowi, jak i prorządowe paramilitarne bojówki – po prostu bezkarni bandyci, mocno uzbrojeni, poruszający się najczęściej na motorach, którzy krążą po miastach strasząc ludzi, bijąc ich i czasem strzelając.

Na mojej ulicy też dwa dni temu siali postrach – jeździli o 2 w nocy i strzelali w powietrze, do zaparkowanych samochodów i czasem w okna. Policja dzielnicowa alarmowana telefonicznie odpowiadała bezradnie, że wiedzą o tym co się dzieje, ale Gwardia Narodowa nie pozwala im na interwencję. Anarchia po prostu.

Ostatnio co noc płoną barykady na ulicach i słychac w nocy strzały. Czasem nawet z broni automatycznej.

Co dalej? Nie wiem. Mam nadzieję, że protestujący nie dadzą się zastraszyć i nie zejdą z ulic. Że będzie się to nasilało i w końcu rząd pójdzie na ustępstwa, albo wręcz ustąpi. Pewnie nie stanie się to jutro, ani pojutrze, ale liczę że obecne wydarzenia są początkiem procesu zmian. Pewnie będzie on krwawy i długotrwały, ale Ukraina pokazała, że to możliwe.

Pierwszy efekt studenckiej rewolucji już jest – reżim Nicolasa Maduro zrzucił maskę i pokazał swą prawdziwą, bandycką naturę: że ma w dupie Konstytucję, że chodzi tylko o utrzmanie się u władzy, o dalsze niszczenie, rabowanie i demolowanie tego jakże pięknego kraju. Za wszelką cenę. Także mordując swych obywateli.

To mały filmowy skrót wydarzeń ostatnich tygodni. Tak wygląda obecnie Wenezuela, tak łamie się tutaj Konstytucję:

A jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, czy Wenezuela to dobre obecnie miejsce na wakację, to dodam że niedawno napadnięto w Caracas na całą wycieczkę z polskiego Rainbow Tours i zabito (zastrzelono) niemieckiego turystę-emeryta na Margaricie. Co takiego robił? Wychodził ze sklepu z pamiątkami. Miał 78 lat.

Reklamy

Wenezuelscy policjanci to jednak debile wyjątkowi!

Jak myślicie? Co decyduje o jakości służb mundurowych? Dlaczego w niektórych krajach ludzie darzą policję szacunkiem, a w innch uważają funkcjonariuszy za bandytów i się ich boją? I nie jest to wcale bojaźń przed stróżem prawa, lecz po prostu lęk przed ubranymi w mundury przestępcami, którzy kradną, porywają i zabijają.

W Wenezueli króluje zdecydowanie ten drugi model – policjanci=bandyci. Są, oczywiście, wyjątki, zwłaszcza wśród niektórych policji lokalnych/dzielnicowych, ale generalnie policjant w tym kraju to synonim zła.

W Caracas było tak źle, że 2 lata temu rząd Chaveza zdecydował się rozwiązać owianą ponurą sławą, stołeczną, Policía Metropolitana. Było tyle na nich skarg, tyle przestępstw w które byli zamieszani, że nie było jak ich reformować. W ostatnich miesiącach swego funkcjonowania mieli wręcz wydany przez MSW zakaz zatrzymywania samochodów do kontroli. Bo te kontrole w ich wydaniu kończyły się najczęściej okradaniem kierowców, wymuszaniem łapówek, czy nawet gwałtami.

Metropolitana została rozwiązana, a w jej miejsce stworzona Policía Nacional Bolivariana (PNB), pierwsza w historii Wenezueli policja porządkowa mogąca działać na terenie całego kraju. Hugo Chavez obiecywał, że będzie to jednostka elitarna, zdecydowanie walcząca z przestępczością (bijącą w Wenezueli światowe rekordy).

Niestety, jak to często w Boliwariańskiej Rewolucji bywa skończyło się na obietnicach. Bo to co powstało zmierza pewnym krokiem po ścieżce wytyczonej przez poprzedniczkę. Zresztą nic dziwnego skoro w nowej policji zatrudnieni zostali wszyscy funkcjonariusze Metropolitany, przeciw którym nie toczyły się żadne sprawy sądowe. A takich spraw było w sumie mało, bo odważnych do pozywania policji także jest niewiele.

No i proszę – taki jest tego efekt. Oto wideo będące w ostatnich dniach przebojem mediów społecznościowych w Wenezueli. Tak się bawią tutejsi policjanci z elitarnej Boliwariańskiej Policji Narodowej:

Tym, którzy nie znają hiszpańskiego wyjaśnię, że wśród śmichów i chichów strzelających mundurowych padają przechwałki typu: „To my tu jesteśmy bandytami!”.

OK. Jestem przekonany, że pojawią się komentarze usprawiedliwiająco-generalizujące, że idiotów w mundurach można znaleźć wszędzie, nie tylko w Wenezueli.

Zgadza się. Ale chyba jednak nie aż takich.

Bo naprawdę trzeba być debilem wyjątkowym aby urządzić sobie takie strzelanie, nagrać je na wideo, wyzbierać łuski aby nie zostawić śladów, a potem… wrzucić nagranie tego wszystkiego na Facebooka.

Bo tak właśnie się stało.

Typowy weekend w Caracas

Niektóre prasowe tytuły opisujące miniony weekend w wenezuelskiej stolicy:

  • „Znaleźli dwa ciała bez głów”
  • Zastrzelili właściciela baru”
  • „Student dostal 18 kul
  • Zabili aby zabrać mu motor”
  • Zamordowano dwoje nastolatków”
  • „Młoda matka zmarła po strzelaninie”
  • „Lekarz zasztyletowany w szpitalu”

44 ciała ofiar przestępstw trafiły w miniony weekend do miejskiej kostnicy Bello Monte. W nocy z piątku na sobotę było 12 zabójstw, w sobotę 18 i w niedzielę 14.

Jak na Caracas to relatywnie spokojny koniec tygodnia. Zdarza się, że liczba weekendowych ofiar przekracza setkę.