Henrique Capriles Radonski

Wenezuela wybiera?

Wenezuela ponownie wybiera. W dzisiejszych wyborach do wzięcia jest 335 foteli merów/burmistrzów i prawie 2500 stołków w radach miejskich/gminnych.

Kampania wyborcza była zdominowana przez festyn cenowy, czyli zmuszanie przez rząd właścicieli sklepów – pod groźbą więzienia – do obniżania cen, często poniżej progu opłacalności. Wenezuelczycy oczywiście rzucili się na okazje – były kolejki, bójki między regałami, a czasem wszystko wyrywało się spod kontroli i dochodziło do najzwyklejszych grupowych kradzieży.

Nie będę ukrywał – sam na tym skorzystałem i kupiłem kilka twardych dysków, oraz telewizor znacznie taniej niż gdybym zakupy zrobił w USA.

Co nie zmienia faktu, że zachowanie prezydenta Maduro uważam za skrajnie nieodpowiedzialne i krótkowzroczne. Bo efekt jest oczywiście taki, że część ogołoconych z towaru sklepów już oficjalnie padła, inne są „zamknięte z powodów technicznych”.

Był festyn, zostali ludzie bez pracy.

Ale ludzie głupi nie są. Przynajmniej nie aż tak jak zakładają rewolucyjne władze. Bardzo budujące było to, że kilkakrotnie, w różnych miastach Wenezueli, dochodziło do buntów – i to nie tylko właściciele, czy pracownicy sklepów barykadowali się przed wojskowo-cywilnymi „komisjami weryfikacji cen”. Kilka razy zdarzyło się nawet, że to sami klienci, czyli kupujący przegnali tych którzy próbowali zmusić właścicieli do obniżki cen.

Ale rząd Maduro cel swój odniósł – w gorącym przedwyborczym okresie ludziska mówiły przede wszystkim o tym gdzie co można wyjątkowo tanio kupic, a nie o tym czego w sklepach nie ma.

Np. ja mam te kilka nowych twardych dysków, ale wciąż nie udało mi się zdobyć mąki na pierogi które chciałbym ulepić w święta. Z ciastami też będzie krucho, bo masła w sklepie nie widziałem od dwóch miesięcy. Choć nie, widziałem raz, ale kolejka była tak wielka, ze się poddałem w przedbiegu. Zwłaszcza, że masło było solone. Problemy są też z mlekiem, cukrem i olejem. Ze sklepów znikł też ostatnio majonez. Drobiu też nie ma.

W takich właśnie okolicznościach Wenezuelczycy udadzą się dzisiaj do urn.

Władza, jak to ma w zwyczaju, na pewno będzie oszukiwać. Zresztą już nawet nie próbuje zachowywać pozorów. Sam widziałem, jak moją ulicą jechał samochód Corpoelec, czyli państwowej firmy energentycznej, której pracownicy zrywali z latarni banery kandydata opozycji, tylko po to aby w ich miejsce powiesić baner kandydata rządzącej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli. Sam widziałem jak jego ludzie dzisiaj prowadzili agitację, choć od wczoraj jest ona zabroniona. Nawet sam prezydent namawiał jeszcze dzisiaj w telewizji do głosowania na kandydatów „ojczyźnianych” i przeciw kandydatom „zdradzieckiej burżuazji”, dodając że masowe poparcie dla kandydatów partii socjalistycznej będzie „wspaniałym hołdem dla naszego wiecznego dowódcy, Hugo Chaveza.

A! Zapomniałem napisać o najważniejszym – zgodnie z dekretem Nicolasa Maduro 8 grudnia, czyli dzisiejszy dzień głosowania, jest oficjalnie Dniem Lojalności i Miłości Wobec Najwyższego Dowódcy Hugo Cháveza i Ojczyzny.

I nie. To nie jest żart! Tfu!

Ciekawe czy tym razem będą też oszukiwać przy samych urnach wyborczych, tak jak oszukiwali podczas ostatnich wyborów prezydenckich. Przywódca opozycji, Henrique Capriles Radonski, zapewnia, że kontrola obywatelska będzie tym razem jeszcze lepsza, ale myślę że to gadanie życzeniowe. Co może innego mówić?

Anyway. Dla tych co znają hiszpański krótkie wideo, pokazujące m.in. jak Maduro w ostatnich wyborach ukradł sobie prezydenturę:

Reklamy

Wenezuelski update

Dostalem w ostatnich dniach/tygodniach sporo maili z pytaniami dlaczego nic nie pisze skoro w Wenezueli sie tak wiele dzieje. Ale o czym mialem pisac? O tym ze w koncu przyznano ze zmarl Hugo Chavez pisali chyba wszyscy. Co moglem dodac? Ze z pewnym smutkiem stwierdzilem, ze po raz pierwszy w zyciu zupelnie nie bylo mi smutno z powodu czyjejs smierci, a nawet wrecz przeciwnie? Nie ma sie czym chwalic, uwazam.

A co mysle o tych dzisiejszych wyborach? Czy to wazne?

Nie wierze juz w wenezuelska demokracje. Nie wierze w to, ze struktury przestepczo-mafijne, ktore powstaly w ciagu ostatnich kilkunastu lat wokol chavistowskich rzadow, sa w stanie pozegnac sie z wladza. Nawet gdyby Capriles-Radonski otrzymal dzisiaj wiekszosc glosow. Co i tak pewnie sie nie stanie.

Ale Maduro dlugo prezydentem nie pozostanie. Nie ta charyzma, nie ten spryt/intelekt co Chavez. Zjedza go sami chavisci.

Nie, nie jestem optymista co do wenezuelskiej przyszlosci.

Tylko jedna informacja o tym jak wspaniala, sprawiedliwa i uczciwa jest boliwarianska Wenezuela. VTV, czyli rządowy (publiczny) kanal telewizji, nadal 3921 minut relacji poswieconych kandydaturze wskazanego przed smiercia przez Hugo Chaveza, Nicolasa Maduro. W tym samym czasie (od 2 do 11 kwietnia), kandydaturze Henrique Caprilesa Radonskiego ten sam kanal poswiecil… 23 minuty. A dzisiaj od rana pokazuje wywiadu z osobami wzywajcymi do glosowania na „kandydata rewolucji”. Choc ordynacja kategorycznie zabrania prowadzenia agitacji w dniu wyborow. Mimo to, takze tuz przy lokalach wyborczych, dzialaja „punkty informacyjne”. Czerwone, prorządowe. A służby mundurowe nic.

Rzygac sie chce.

PS. Od ponad miesiaca nie mam w domu internetu. Polowa budynku nie ma. A socjalistyczny, rewolucyjny provider jest gluchy na nasze prosby i apele. Ich samochod pojawil sie pod blokiem tylko raz. Okazało się, ze tylko po to aby zawiesic plakat Nicolasa Maduro na telefonicznym slupie. To tez jest jeden z powodow dlaczego nie pojawiaja sie tu ostatnio nowe wpisy. Bo pisanie bloga na ekranie telefonu, jak teraz, wygodne mimo wszystko nie jest.

Z rewolucyjnym pozdrowieniem.

Robi się nerwowo

Atmosfera w Wenezueli gęstnieje. Czuć w powietrzu, że za niespełna miesiąc będą się ważyć losy tego kraju. I albo pozostaniemy w chavistowskim bagnie, albo… będzie szansa na zmianę.

Kibicuję bardzo Radonskiemu. I nie dlatego, że ma polsko-żydowskie korzenie. Ani nawet dlatego, że bardziej przekonuje mnie jego program polityczny. Po prostu dlatego, że trzeba spróbować czegoś innego.

Po 13 latach rządów Hugo Chaveza widać, że rewolucyjna formuła się nie sprawdziła, że jedynym jej namacalnym efektem jest wszechobecna korupcja i – poniekąd z niej wynikający – jeden z najwyższych na świecie wskaźników przestępczości.

Ostatnie sondaże wskazują, że walka o prezydencki fotel będzie zacięta. I wszystko może się zdarzyć.

Pytanie tylko, czy Chavez oraz otaczający go bandyci w mundurach, zbijający fortuny na handlu narkotykami, pozwolą aby wygrał kandydat opozycji, nawet jeśli poprze do większość? Nie jestem, niestety, tego pewien…